CashfulnessCashfulness
Dołącz do bety
Metoda

Płynność, ale gdzie? Gdzie trzymać miesiące pokrycia, żeby nie spały

21 sierpnia 20269 min

Jest pytanie, które zawsze przychodzi zaraz po innym.

Najpierw pytasz się, ile miesięcy pokrycia trzymać w gotowości — trzy, sześć, tę liczbę, przy której śpisz spokojnie, jeśli jutro dochód się zatrzyma. Napisałem o tym w osobnym artykule i tam pytanie się kończyło.

Ale w realnym życiu, gdy tylko zdecydujesz ile, od razu pojawia się kolejne: gdzie je trzymać?

Ustaliłeś, że potrzebujesz, powiedzmy, 10 000 € poduszki bezpieczeństwa. Dobrze. Zostają nieruchomo na koncie osobistym? Idą na konto oszczędnościowe? Jest coś lepszego, bez zamieniania ich w prawdziwą inwestycję?

To pytanie praktyczne, przyziemne, i zasługuje na praktyczną odpowiedź.

Uczciwe zastrzeżenie, ważne dla całego artykułu: to nie jest doradztwo finansowe. Nie mówię Ci, jaki produkt kupić ani w jakim banku. Daję Ci kryterium, żeby to przemyśleć, i kilka przykładów, żeby uczynić je konkretnym. Wybory zostają Twoje.

Płynność nie znaczy "nieruchomo"

Zacznijmy od nieporozumienia, które robi szkody.

Wielu myśli, że "trzymać płynność" znaczy po prostu zaparkować pieniądze i tyle. Konto osobiste, saldo, które się nie rusza, coś w rodzaju nieruchomego magazynu.

A ponieważ myśl o nieruchomych pieniądzach przeszkadza — słusznie — dzieją się dwie rzeczy, obie błędne.

Są tacy, którzy trzymają całe pokrycie na koncie osobistym przy zerowym oprocentowaniu, a inflacja co roku po cichu zjada z niego kawałek.

I są tacy, którzy — żeby ich "nie marnować" — wkładają je w inwestycję, z której potem nie mogą szybko wyjść — a kiedy przychodzi nieprzewidziane, odkrywają, że spadochron był zaszyty.

Płynność nie znaczy nieruchomo. Znaczy dostępne.

Przypominam definicję, bo tu wszystko się na niej opiera: płynne są te pieniądze, których możesz użyć w ciągu 24 godzin, nie sprzedając niczego innego. Nie pieniądze, które nie zarabiają — pieniądze, które odpowiadają natychmiast, gdy je wzywasz.

I dobra wiadomość jest taka, że istnieją sposoby, żeby trzymać je dostępne i dać im coś zarobić. Bardzo mało, ale coś, bez zdradzania ich funkcji. Wystarczy wybrać właściwe narzędzie do właściwego zadania.

Kryterium, które jest ważniejsze niż zysk

Kiedy mowa o inwestycjach, pierwsze pytanie wszystkich brzmi: ile to zarabia?

Dla poduszki bezpieczeństwa to pytanie trzeba postawić na drugim miejscu. Na pierwszym jest inne: jak szybko wraca dostępne i z jaką pewnością?

Nazywam to dostępnością.

Dla części pokrycia — i tylko dla niej — dostępność bije zysk. Zawsze. Powód lepiej zrozumiesz na przykładzie.

Marek trzyma swoje 10 000 € pokrycia w funduszu, który zarabia 4% rocznie, ale z którego wyjście trwa dziesięć dni, a w pewnych momentach wychodzi się ze stratą.

Przez dwa lata zarabia 400 € rocznie i czuje się sprytny. Potem, pewnego wtorku, przychodzi nieprzewidziane: potrzebuje pieniędzy w ciągu 48 godzin. Fundusz akurat ma gorszy dzień, wychodzi z niego z kwotą o 600 € niższą niż wczorajsza wartość, a do tego musi czekać.

Dwa lata zysku — 800 € — spalone w pospiesznej sprzedaży, plus stres czekania, podczas gdy nieprzewidziane naciska.

Pokrycie nie jest miejscem, gdzie ściga się o najwyższy zysk. Jest miejscem, gdzie kupuje się pewność dostępu. Zysk jest tam małym bonusem, który bierzesz, jeśli nie kosztuje Cię dostępności. Nigdy odwrotnie.

Trzymaj to jako kompas dla wszystkiego, co następuje: najpierw jak dostępne, potem ile zarabia.

Trzy koszyki, według poziomu dostępności

Zamiast myśleć w kategoriach produktów — które się zmieniają, mają różne nazwy handlowe, i nie moja rola, żeby Ci je polecać — pomyślmy w kategoriach koszyków. Trzy poziomy malejącej dostępności.

Chodzi o to, żeby nie trzymać całego pokrycia w jednym miejscu, tylko rozłożyć je na te poziomy, zależnie od tego, jak szybko mogłoby Ci się przydać.

Koszyk 1 — To, co potrzebne od razu

Pierwszy koszyk to konto osobiste. Dostęp natychmiastowy, zero tarcia, płacisz z niego bezpośrednio.

Prawie zawsze nie zarabia nic. I bardzo dobrze, bo nie jest tam po to, żeby zarabiać: jest tam po to, żeby być natychmiastowe.

Ile tam trzymać? Tę część pokrycia, która mogłaby Ci się przydać naprawdę z dnia na dzień. Miesiąc stałych wydatków, może dwa. Nie więcej.

Wszystko, co trzymasz na koncie ponad ten próg, nie pracuje i wcale nie musi tam być, żeby spełniać swoją funkcję. To kawałek, który możesz przenieść do drugiego koszyka, nie tracąc ani grama spokoju.

Koszyk 2 — To, co potrzebne w ciągu kilku dni

Drugi koszyk to wolne konto oszczędnościowe: osobne konto, na które parkujesz pieniądze, dostajesz drobne odsetki i z którego wypłacasz, kiedy chcesz — bez blokady i bez kar.

Uważaj na to słowo, wolne. Istnieją też konta oszczędnościowe terminowe — lokaty: nieco wyższe oprocentowanie, ale pieniądze zostają zablokowane na sześć miesięcy, dwanaście, dłużej. Dla pokrycia lokata jest pół kroku na zewnątrz — należy bardziej do trzeciego koszyka, do którego zaraz wrócę.

Wolne konto oszczędnościowe to serce poduszki bezpieczeństwa. Tu powinna być największa część Twojego pokrycia: dostępna w ciągu paru dni, oddzielona od konta operacyjnego, żeby nie mieszała się z pieniędzmi na bieżące wydatki, i z niewielkim zyskiem, który przynajmniej trochę hamuje inflację.

Jest też korzyść psychologiczna, nie tylko finansowa. Trzymanie pokrycia na koncie innym niż to codzienne czyni je mniej kuszącym: nie widzisz go w saldzie operacyjnym, nie "wydajesz go przez pomyłkę". Jest tam, nieruchome i dostępne, ale poza zasięgiem impulsywnych wydatków.

Koszyk 3 — To, co może poczekać jeszcze kilka dni

Trzeci koszyk jest dla części pokrycia bardziej "zewnętrznej": tej, która realistycznie nie przydałaby Ci się w pierwszych 48 godzinach nieprzewidzianego wydatku, ale trochę później.

Tu wchodzą narzędzia bardzo krótkoterminowe i bardzo ostrożne.

Myślę o obligacjach skarbowych o krótkim terminie zapadalności — na przykład bonach skarbowych, które we Włoszech nazywają się BOT i trwają kilka miesięcy. Albo o funduszach rynku pieniężnego: bardzo ostrożnych produktach, które inwestują w papiery o bardzo krótkim terminie zapadalności, z których wychodzisz w ciągu kilku dni.

Są jeszcze blisko pojęcia płynności — codziennie mają wycenę, szybko zamieniają się w gotówkę — ale jest mały dodatkowy krok: kilka dni czasu, czasem drobne wahnięcie wartości, czasem koszt wejścia lub wyjścia.

Dlatego trzymam je w trzecim koszyku, nie w drugim. I dlatego tutaj podwójnie ważne jest wcześniejsze zastrzeżenie: zrozumieć dobrze najpierw koszty, czas i ograniczenia każdego z nich. To nie jest miejsce na improwizację.

A lokata terminowa, o której wspomniałem? Jest tutaj, w tym koszyku, i tylko pod jednym warunkiem: że świadomie zaakceptowałeś blokadę jako cenę nieco wyższego zysku, wiedząc, że ta część nie odpowie "od razu" na wezwanie. Jeśli ją tu umieszczasz, umieść tę część pokrycia, która naprawdę może poczekać.

Jak to się rozkłada w praktyce

Połączmy trzy koszyki w jednym przykładzie.

Julia obliczyła swoje pokrycie: 6 miesięcy, czyli 12 000 € (stałe wydatki 2 000 € miesięcznie).

Mogłaby rozłożyć je tak:

Na koncie osobistym — około półtora miesiąca, powiedzmy 3 000 €. To natychmiastowa poduszka, która amortyzuje uderzenie w pierwszych godzinach.

Na wolnym koncie oszczędnościowym — największa część, 7 000 €. Dostępna w ciągu paru dni, oddzielona, z niewielkim zyskiem, który działa przeciw inflacji.

W trzecim koszyku — pozostałe 2 000 € w narzędziach bardzo krótkoterminowych albo w blokadzie zaakceptowanej świadomie — część, która szczerze mówiąc nie przydałaby się jej w pierwszych dniach.

Te liczby nie są formułą. Są jednym sposobem, sposobem Julii. Twój własny mix zależy od tego, jak prawdopodobne jest w Twoim życiu nagłe nieprzewidziane zdarzenie w porównaniu z takim, które daje kilka dni wyprzedzenia: kto ma stabilny dochód, może trzymać mniej na koncie osobistym, a więcej na oszczędnościowym; kto żyje z nieregularnych wpływów, dobrze robi, powiększając pierwszy koszyk.

Zasada, jedyna, jest ta sama co wcześniej: pieniądze bardziej "zewnętrzne" są też mniej dostępne, nigdy odwrotnie. Nie parkuje się spadochronu awaryjnego tam, gdzie trzeba dłużej go otwierać.

Pokrycie to nie balast

Jest myśl, którą chcę usunąć z drogi, bo moim zdaniem to korzeń połowy błędów dotyczących płynności.

Myśl, że pokrycie to balast. Martwy ciężar. Pieniądze, które "nic nie robią" i które, w gruncie rzeczy, lepiej byłoby ulokować gdzie indziej.

To nie balast. To czas, który pracuje dla Ciebie.

Te 12 000 € Julii nie stoją bezczynnie. Robią coś najcenniejszego ze wszystkiego: kupują jej czas na zareagowanie na nieprzewidziane zdarzenie bez podejmowania głupich decyzji. Żeby nie wyprzedać dobrej inwestycji w najgorszym momencie. Żeby nie przyjąć pierwszej lepszej pracy tylko dlatego, że skończyła się benzyna. Żeby spojrzeć na problem z góry, zamiast z wodą po szyję.

Tego "zysku" nie widzisz na wyciągu z konta. Widzisz go w jakości decyzji, które podejmujesz, gdy sprawy się psują. I to bardzo wysoki zysk — tylko że mierzy się go w spokoju, nie w punktach procentowych.

To powiedziawszy, właśnie dlatego, że pokrycie jest cenne, nie należy go marnować w nadmiarze. Trzymanie piętnastu miesięcy pokrycia "dla bezpieczeństwa", wszystkich na koncie osobistym, to już nie ostrożność: to kawałek majątku, który mógłby budować Twoje Aktywa+, zostawiony, żeby się rozpuszczał.

Właściwe pokrycie, trzymane we właściwych miejscach, nie jest ani za duże, ani nieruchome. To dokładnie ten czas, którego potrzebujesz, zaparkowany tam, gdzie odpowiada, gdy go wzywasz.

Co ma z tym wspólnego Cashfulness

Uwaga o tym, jak to wszystko łączy się z aplikacją, bo warto być precyzyjnym.

Cashfulness mówi Ci, ile masz miesięcy pokrycia: oblicza je sama, w ramach wyznaczania pozycji, dzieląc Twoje płynne pieniądze przez Twoje stałe wydatki miesięczne. To jedna z czterech metryk Twojego zdrowia finansowego.

I wie, co jest płynne, bez konieczności mówienia jej tego: konta płynne to te, które znajdują się pod "Aktywa+ płynne" i "Aktywa− płynne", dwiema kategoriami systemowymi, które są tam zawsze. To nie jest oznaczenie, które robisz ręcznie — to sama struktura planu kont mówi aplikacji, które pieniądze odpowiadają od razu na wezwanie, i stamtąd wylicza ona miesiące pokrycia.

To, co przeczytałeś tutaj — w jakich koszykach rozłożyć te miesiące — to kolejny krok: wybór, który robisz Ty, poza aplikacją, ze swoim bankiem i swoimi narzędziami. Cashfulness nie sprzedaje produktów finansowych, nie kieruje Cię w stronę konta oszczędnościowego ani funduszu, nie ma żadnego ukrytego interesu w tym, gdzie parkujesz płynność. Daje Ci współrzędną, ruch należy do Ciebie.

Kiedy zapisujesz przelewy między jednym kontem a drugim — przenosisz 7 000 € z konta osobistego na oszczędnościowe, dajmy na to — wyznaczanie pozycji nie zmienia się ani o euro.

To podwójny zapis to gwarantuje: każdy ruch zapisany dwa razy, po dwóch stronach, które się bilansują, więc nic nie umyka, a Twój majątek zawsze pozostaje prawdziwy. Wewnętrzny obieg między Twoimi własnymi kieszeniami nie czyni Cię ani bogatszym, ani biedniejszym, i aplikacja odzwierciedla to dokładnie tak.

Co, jak się nad tym zastanowić, jest księgowym dowodem koncepcji całego artykułu: przeniesienie pokrycia do właściwego koszyka nie zmienia tego, ile jesteś wart. Zmienia tylko to, jak dobrze te pieniądze są gotowe, żeby Cię bronić.

W jednym zdaniu

Zdecyduj, ile miesięcy trzymać — to jest metryka.

Potem rozłóż je według dostępności: absolutne minimum na koncie osobistym, największa część na wolnym koncie oszczędnościowym, najbardziej zewnętrzny ogon w narzędziach bardzo krótkoterminowych, które naprawdę rozumiesz.

I pamiętaj, że niczego nie unieruchamiasz.

Parkujesz czas. W miejscu, które odpowiada najszybciej, w dniu, gdy go wzywasz.

— Vittorio